Związkowcy alarmują o presji na wystawianie mandatów

Autor: Maciej Akimow

Data publikacji: 02.06.2026 Ostatnia aktualizacja: 02.06.2026 15:34

W Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) wybuchł spór o nowe zasady rozliczania tzw. nabyć sprawdzających, które – według związkowców – wywołują ogromną presję na masowe i dotkliwe karanie przedsiębiorców. Agata Jagodzińska, szefowa jednego ze związków zawodowych w KAS, publicznie zarzuciła kierownictwu Ministerstwa Finansów oraz rządu wprowadzenie „korporacyjnych mierników”, według których praca urzędników jest oceniana wyłącznie na podstawie kontroli zakończonych mandatami. Eksperci ostrzegają, że uzależnianie efektów pracy skarbówki od liczby nałożonych kar negatywnie wpływa na relacje z podatnikami i nie przekłada się na realne wpływy do budżetu, podczas gdy legalnie działające branże obawiają się nasilenia kontroli nastawionych na łatwy zysk zamiast walki z szarą strefą.

Spór o „mierniki” w KAS i presję na mandaty

Zmiana sposobu rozliczania tzw. nabyć sprawdzających w Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) wywołała publiczną krytykę części środowiska urzędniczego. Agata Jagodzińska, szefowa jednego ze związków zawodowych w KAS, opisała w mediach społecznościowych relacje pracowników urzędów skarbowych i celno-skarbowych z całej Polski, którzy mówią o rosnącej presji na wystawianie mandatów.

Według jej wpisu zmieniono konstrukcję wskaźników, które oceniają pracę urzędów. Obecnie do realizacji mierników mają liczyć się wyłącznie kontrole zakończone mandatem lub odmową jego przyjęcia, a jednocześnie podnoszone są ich wymagane poziomy.

Od prewencji do „pozytywnych” nabyć sprawdzających

Nabycie sprawdzające to czynność kontrolna polegająca na dokonaniu przez urzędnika kontrolowanego zakupu towaru lub usługi w celu weryfikacji, czy przedsiębiorca prawidłowo ewidencjonuje sprzedaż i wydaje paragon. Jeszcze trzy lata temu, jak opisuje Jagodzińska, do wykonania miernika liczyła się sama liczba przeprowadzonych czynności, niezależnie od tego, czy zakończyły się mandatem.

W praktyce miało to charakter prewencyjny. Kontrole służyły przypomnieniu o obowiązkach i pouczeniu przedsiębiorcy. Obecnie – według relacji urzędników cytowanych przez związkowczynię – do wskaźnika mają być zaliczane wyłącznie tzw. pozytywne nabycia sprawdzające, czyli zakończone sankcją.

Jagodzińska twierdzi również, że kierownictwo ma narzucać wysokość mandatów, oczekując jak najwyższych kwot. Jej zdaniem takie podejście pozostaje w sprzeczności z zasadami wynikającymi z Kodeksu karnego skarbowego.

Publiczne zarzuty wobec kierownictwa MF i KAS

We wpisie na platformie X związkowczyni wskazała, że odpowiedzialność za zmianę polityki ponosi obecne kierownictwo Ministerstwa Finansów oraz szef KAS. Wymieniła ministra finansów Andrzeja Domańskiego, szefa KAS Marcina Łobodę oraz premiera Donalda Tuska jako osoby odpowiadające za przyjęty kierunek.

Agata Jagodzińska, szefowa jednego ze związków zawodowych w KAS, napisała:

„‼️‼️‼️ Jako urzędnicy nie chcemy karać mandatami za drobne wykroczenia, a do tego się nas zmusza. ‼️‼️ Nakłada się na nas chore mierniki jak w korporacjach, niemożliwe do wykonania i potem mamy przypadek pizzy.

To nie nasz wymysł. ‼️ Nie chcemy karać malutkich. To wymysl Szefa KAS Marcina Łobody, @Domanski_Andrz I @donaldtusk

To polityka obecnego rządu.”

Autorka wpisu zapowiedziała, że nie zamierza milczeć i oczekuje zainteresowania tematem ze strony mediów. W jej ocenie ciężar odpowiedzialności nie powinien być przerzucany na najniższy szczebel administracji.

Głos ekspertów i wątpliwości co do KPI

Do sprawy odniósł się również doradca podatkowy Piotr Leonarski. W komentarzu wskazał na swoje doświadczenia z administracją skarbową i wyraził obawy dotyczące uzależniania oceny pracy urzędów od liczby mandatów.

Piotr Leonarski, ekspert podatkowy, skomentował:

„Źle się dzieje w administracji skarbowej. Moje jednostkowe doświadczenie pokazuje, że wracają praktyki, w których organy podatkowe negują swoje własne stanowisko, oczywiście na niekorzyść podatnika. Dodatkowo, jeśli rzeczywiście z liczby wystawionych mandatów zrobiono KPI, to jest to bardzo niepokojące.

Kiedy pracowałem w MF i wprowadzano split payment, padło pytanie, ile transakcji musi być przeprowadzone w tym systemie, żeby można było powiedzieć, że to sukces. Pewien mądry manager powiedział wtedy: „nie interesuje mnie, ile transakcji będzie przeprowadzonych w tym mechanizmie. Interesują mnie wpływy z VAT.”

Z mandatami powinno być tak samo. Wpływy z mandatów nie są nikomu do niczego potrzebne. Potrzebne są wpływy z VAT. Jeśli ludzie płacą VAT uczciwie, to wystawianie mandatów jest działaniem na szkodę państwa.”

Kontrole w branży hazardowej a walka z szarą strefą

Dyskusja o miernikach i presji na mandaty ma znaczenie także dla branży hazardowej, która od lat podlega intensywnym kontrolom ze strony KAS. Legalnie działający operatorzy hazardowi wskazują, że są regularnie sprawdzani pod kątem rozliczeń podatkowych, raportowania i zgodności z ustawą hazardową, a wszystko odbywa się z nadmierną dokładnością.

Przedstawiciele rynku zwracają uwagę, że kontrole podmiotów posiadających zezwolenia bywają bardziej szczegółowe niż działania wobec szarej strefy, czyli nielegalnych operatorów działających bez licencji i poza polskim systemem podatkowym. W kontekście zarzutów o koncentrację na „najłatwiejszych” celach pytanie o priorytety kontrolne administracji skarbowej nabiera dodatkowego znaczenia dla całego sektora.

Na moment publikacji artykułu Ministerstwo Finansów ani kierownictwo KAS nie odniosły się publicznie do zarzutów przedstawionych przez związkowców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *