Superbet w Rumunii zamienia zamknięte punkty w kluby kibica
Rumuńskie samorządy dostały prawo do zakazywania salonów gier i punktów bukmacherskich, a kolejne miasta zaczęły z niego korzystać. Superbet odpowiada nietypowo: nie zwolni pracowników i nie odda lokali, lecz zamieni je w „Home of Superliga”, miejsca spotkań kibiców, w których nie będzie można zawierać zakładów.

Samorządy dostały prawo weta
Rumuński rząd przyjął 24 lutego nadzwyczajne rozporządzenie OUG 7/2026. Akt przekazał władzom lokalnym znaczną część kontroli nad naziemnym hazardem. Rady gmin i miast mogą wskazywać strefy, w których dozwolone są punkty, ustalać roczne opłaty za lokalne zezwolenia, ograniczać liczbę lokali, a także całkowicie zakazywać prowadzenia takiej działalności na swoim terenie.
Zakazy lub ograniczenia przyjęły już między innymi Slatina, Bacău, Sibiu, Brăila, Iași i Zalău. Ograniczenia objęły także szósty sektor Bukaresztu. Superbet twierdzi, że przepisy nie są stosowane jednolicie, a poszczególne samorządy wprowadzają różne wyjątki.
Firma deklaruje, że będzie respektować nowe kompetencje władz lokalnych. Jednocześnie analizuje możliwość podważenia sposobu, w jaki część decyzji została wdrożona.
Szanujemy ramy prawne i decyzje władz lokalnych. Jednocześnie żałujemy, że część tych uchwał odbija się na naszych pracownikach, którzy ostatecznie ponoszą ich skutki. Dlatego w tych okolicznościach decydujemy się ich chronić i zatrzymać w firmie.
Tak stanowisko operatora przedstawił Adrian Turiga, dyrektor sprzedaży detalicznej marki Superbet w Rumunii.
Zakładów nie będzie, ale personel zostaje
W miejscowościach, które zakażą hazardu, Superbet nie zamknie wszystkich dotkniętych punktów. Lokale mają działać pod szyldem „Home of Superliga”. Kibice będą mogli spotykać się w nich i wspólnie oglądać mecze rumuńskiej Superligi oraz inne ważne wydarzenia sportowe.
Na miejscu pozostaną dotychczasowi pracownicy, którzy mają udzielać klientom bezpośredniej pomocy. Firma zastrzega, że w przekształconych lokalach nie będzie prowadzona sprzedaż zakładów ani gier hazardowych. W praktyce operator zachowa więc nieruchomości, personel i fizyczną obecność marki, ale bez podstawowego źródła przychodu punktu.
Decyzja administracyjna może zmienić to, co wolno nam robić w danej przestrzeni, ale nie może anulować rzeczy, które nas łączą. Jako główny partner Superligi mamy odpowiedzialność wobec rumuńskiej piłki nożnej i ludzi, którzy nią żyją. Na naszych punktach już widnieje hasło „Tu jest Superliga” i dbamy o to, aby pozostało prawdziwe, przekształcając te miejsca w przestrzenie, w których społeczność gromadzi się wokół sportu. Dla nas bycie częścią społeczności oznacza pozostanie na miejscu także wtedy, gdy jest trudniej.
Powiedział Andrei Popa, general manager Super Romania.
W grze ponad tysiąc punktów
Skala decyzji może być duża. Superbet prowadzi w Rumunii ponad tysiąc punktów, a jego główne spółki operacyjne zatrudniały w 2024 roku ponad 2,6 tys. osób. Większość personelu była związana z siecią naziemną.
Nie wiadomo jeszcze, ile lokali zostanie przekształconych. Zależy to od kolejnych decyzji samorządów oraz wyniku rozmów operatora z władzami centralnymi i lokalnymi. Superbet nie potwierdził rozpoczęcia postępowania sądowego, choć rozważa dostępne środki prawne.
Model „Home of Superliga” chroni zatrudnienie przynajmniej na pierwszym etapie i pozwala firmie przeczekać regulacyjną burzę. Nie rozwiązuje jednak pytania, jak długo można utrzymywać rozbudowaną sieć lokali pozbawionych działalności hazardowej.
Rumuński rynek dokręca śrubę warstwami
Nowe kompetencje samorządów są kolejnym uderzeniem w handel naziemny. W 2024 roku Rumunia usunęła automaty z miejscowości liczących mniej niż 15 tys. mieszkańców. Od 1 sierpnia 2026 roku stawka podatku dla hazardu internetowego wzrosła z 21 do 27 proc GGR.
Do tego dochodzi kryzys w ONJN. Jeszcze w sierpniu opisywaliśmy próbę odbudowy rumuńskiego nadzoru po kosztownym skandalu. Kilkanaście dni później premier Ilie Bolojan odwołał prezesa urzędu Vlada-Cristiana Soare, nie podając publicznie powodów. Jego miejsce zajął Valentin-Ioan Tomescu.
Operatorzy dostają więc różne reguły w zależności od miasta, rosnące obciążenia podatkowe i kolejną zmianę na szczycie regulatora. Superbet próbuje ratować ludzi i aktywa, ale „klub kibica zamiast punktu bukmacherskiego” najlepiej pokazuje, jak mocno zmieniły się warunki na rodzimym rynku firmy.
Polecane