Za granicą logo STS znika. W Polsce prawo znika z oczu
Górnik Zabrze i Raków Częstochowa zagrają w europejskich pucharach bez ekspozycji STS na koszulkach, ponieważ w krajach gospodarzy obowiązują lokalne przepisy ograniczające promocję marek bukmacherskich. Ta decyzja nie jest historią o kreatywnym sponsoringu, lecz prostym przykładem tego, jak wygląda respektowanie prawa, gdy organizator zawodów i kluby traktują je poważnie.

Za granicą organizator nie przepuści
STS przekazał miejsce na strojach lokalnym organizacjom społecznym, bo podczas większości wyjazdowych spotkań Górnika Zabrze i Rakowa Częstochowa nie może pokazywać swojej marki. W Zabrzu logo zastąpi znak Śląskiego Centrum Chorób Serca, a Raków wystąpi z logo Fundacji Oczami Brata.
Ogromne brawa za pomysł i wsparcie takich Organizacji, ale pod kątem branży hazardowej, najważniejszy w tej historii jest jednak mechanizm. Gdy lokalne prawo ogranicza promocję zakładów wzajemnych, sponsor nie próbuje szukać furtki, a organizator nie udaje, że problemu nie widzi. Logo znika ze stroju, bo jego ekspozycja mogłaby uruchomić odpowiedzialność po stronie podmiotów uczestniczących w wydarzeniu.
W Polsce zakaz jest zapisany w ustawie
Polska ustawa o grach hazardowych zakazuje reklamy i promocji gier hazardowych oraz informowania o sponsorowaniu przez podmioty z tej branży, jeśli nie posiadasz odpowiedniej licencji MF. Wyjątek dla legalnych bukmacherów jest wąski i dotyczy ściśle określonego sposobu prezentowania sponsora. Operator, który nie ma polskiego zezwolenia, nie może traktować meczu rozgrywanego w Polsce jako kolejnej powierzchni reklamowej.
Dotyczy to także zagranicznych firm bukmacherskich i marek kasynowych widocznych na strojach drużyn przyjeżdżających na mecze z polskimi klubami. To, że dana firma działa legalnie na swoim rynku, nie daje jej automatycznie prawa do promowania się przed polską publicznością.
Europejskie puchary szybko sprawdzą ten system
Eliminacje europejskich pucharów właśnie się zaczynają. Dzisiejsze wyjazdowe mecze polskich klubów nie tworzą jeszcze pola do obejścia polskich przepisów, bo rozgrywane są poza krajem. Test zacznie się w kolejnych tygodniach, gdy rywale będą przyjeżdżać na polskie stadiony ze swoimi sponsorami na koszulkach i innych materiałach meczowych.
Wtedy wszystko zależy od tego, czy gospodarze, organizatorzy i podmioty odpowiedzialne za transmisję potraktują ustawę tak, jak potraktowano ją przy wyjazdach Górnika i Rakowa. Nie chodzi o nakładanie na zagraniczne kluby polskich zasad w ich własnych ligach. Chodzi o to, co jest pokazywane i promowane na terytorium Polski.
Kurs 1.03 na kolejny problem
Na polskim rynku od lat widać paradoks. Z jednej strony państwo opodatkowuje zakłady wzajemne 12-procentowym podatkiem od każdej stawki, a więc według modelu wyjątkowo ciężkiego dla legalnych operatorów. Z drugiej strony zagraniczne marki, które nie funkcjonują w polskim systemie licencyjnym, potrafią docierać do kibiców przy okazji międzynarodowych spotkań.
STS nie zrobił nic nadzwyczajnego. Zachował się tak, jak powinien zachować się każdy sponsor działający w regulowanym sektorze: dostosował ekspozycję do prawa obowiązującego w miejscu wydarzenia. To powinien być standard, a nie wyróżnik.
W Polsce standardem musi stać się również egzekwowanie własnych reguł wobec zagranicznych marek. Inaczej legalnie licencjonowani operatorzy będą ponosić koszt podatków, zezwoleń i ograniczeń reklamowych, a ich nieuprawnieni konkurenci nadal będą korzystać z widoczności, której polskie prawo miało im nie dawać.
Jeśli sami nie będziemy szanować swojego prawa, nikt inny tego za nas nie zrobi.
Polecane
Komentarze
Rząd ma inne ważniejsze tematy, rynek bukmacherski w Polsce nikogo nie interesuje. Nie chcą rozwijać, więcej zarabiać tylko opodatkować i ukarać za błędy jak ze wszystkim innym w tym kraju.
Pierdolenie o szopenie, skoro polskie buki to potulne pieski to co to obchodiz zagrniacznych?