Meta odpisała Gawkowskiemu. Polacy mają uwierzyć na słowo

Autor: Redakcja

Data publikacji: 26.08.2026 Ostatnia aktualizacja: 26.08.2026 12:05

Meta odpowiedziała na list Krzysztofa Gawkowskiego dotyczący oszukańczych reklam na Facebooku i Instagramie. Minister nie jest usatysfakcjonowany, Rafał Brzoska domaga się ujawnienia pisma, a opinia publiczna nadal nie wie, co właściwie napisała korporacja. Z odpowiedzi Mety poznaliśmy na razie głównie recenzję jej adresata.

Meta odpowiedziała. Konkretów nie widać

Meta wykonała pierwszy obowiązek globalnej korporacji w kryzysie: odpowiedziała w terminie. Obywatele dostali za to krótką informację, że odpowiedź istnieje i nie spodobała się ministrowi cyfryzacji. Jej treści Ministerstwo Cyfryzacji dotąd nie opublikowało.

Krzysztof Gawkowski poinformował w środę, że pismo wpłynęło poprzedniego wieczoru. W programie „Graffiti” Polsat News nie ukrywał rozczarowania.

„Wczoraj wieczorem Meta odpowiedziała, ale to nie jest odpowiedź, która mnie satysfakcjonuje. To nie jest odpowiedź mówiąca: mamy jasny, klarowny pomysł na to, żeby te reklamy zniknęły. W tych reklamach uczestniczą celebryci, politycy”

Resort powtórzył tę ocenę w swoich mediach społecznościowych. Gawkowski dodał, że oszukańcza reklama powinna znikać w ciągu kilku minut, a nie kilku dni. Trudno się z nim nie zgodzić. Rafał Brzoska poszedł o krok dalej i przypomniał rzecz jeszcze bardziej oczywistą: płatny scam nie powinien być najpierw zaakceptowany, rozdystrybuowany przez algorytm, a dopiero później sprawnie usuwany. Nie powinien wejść do emisji.

Chcielibyśmy przeczytać odpowiedź, nie tylko jej recenzję

Gawkowskiemu odpowiedź nie wystarcza. Nam również, tyle że z innego powodu. Nie możemy jej przeczytać.

Nie wiadomo, czy Meta ujawniła skalę oszukańczych reklam kierowanych do polskich użytkowników. Nie wiadomo, jaki podała średni czas reakcji, ile zgłoszeń otrzymała w ciągu ostatnich 12 miesięcy, ile kampanii usunęła ani jak weryfikuje reklamodawców. Nie wiemy też, czy przedstawiła odrębne rozwiązania dla polskiego języka i rynku, czy opisała współpracę z organami ścigania oraz w jaki sposób ogranicza ryzyko wynikające z deepfake’ów i kradzieży wizerunku.

To nie są pytania dopisane przez dziennikarzy po fakcie. Właśnie takich informacji zażądał minister w liście z 18 sierpnia. Meta miała siedem dni na odpowiedź na dziewięć szczegółowych pytań. Pismo trafiło do Jakuba Turowskiego, dyrektora ds. polityki publicznej Mety w Europie Środkowo-Wschodniej i jednocześnie członka Rady do Spraw Cyfryzacji działającej przy resorcie.

Rafał Brzoska publicznie zapytał, czy odpowiedź może poznać opinia publiczna. To rozsądne minimum. Skoro sprawa dotyczy reklam kierowanych do milionów Polaków, wykorzystujących twarze przedsiębiorców, celebrytów i polityków, dokument nie powinien zostać tajemnicą korespondencji między ministrem a korporacją.

Brzoska od dawna słyszy deklaracje

Rafał Brzoska od dwóch lat prowadzi spór z Metą po tym, jak oszuści zaczęli wykorzystywać wizerunki jego i Omeny Mensah do reklam fałszywych inwestycji. Późniejsze kampanie pokazywały między innymi rzekome zatrzymanie przedsiębiorcy, pobicie jego żony, jej śmierć i jego „tragiczny koniec”. W marcu 2026 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał zabezpieczenie wydane w tej sprawie.

Meta przekonywała wcześniej, że oszustwa szkodzą użytkownikom, uczciwym reklamodawcom i samej platformie. Informowała także, że w 2025 roku usunęła ponad 159 mln oszukańczych reklam na całym świecie, z czego 92 proc. przed zgłoszeniem przez użytkowników. Imponująca statystyka nie odpowiedziała jednak na podstawowe pytanie: dlaczego kolejne kampanie z tymi samymi rozpoznawalnymi twarzami nadal przechodzą przez system, dostają akceptację i kupują zasięg.

Australijski miliarder Andrew Forrest walczy z tym samym mechanizmem od 2019 roku. W jego procesie sąd uznał niedawno, że Meta dopuściła się rażącego niedbalstwa przy zabezpieczaniu danych dotyczących około 28 tys. reklam. Przetrwało zaledwie 14 proc. istotnego zbioru pokazującego modyfikacje materiałów. To kolejny dowód, że prywatna awantura nawet bardzo bogatego człowieka nie zastąpi państwowej egzekucji.

Panie ministrze, Meta nie boi się tupania

Pisaliśmy już, że Meta nie boi się tupania nogą. Minister może wysłać list, zażądać wyjaśnień i ogłosić niezadowolenie. Korporacja może odpisać, odnotować publiczną burzę i wrócić do sprzedawania reklam. Jeśli koszt dalszego działania jest niższy niż koszt gruntownej naprawy systemu, sama wymiana korespondencji nie zmieni rachunku.

Tutaj potrzebne są działa. Nie te z konferencji prasowej, lecz zapisane w prawie, procedurze i sankcji finansowej.

Ministerstwo zapowiadało wcześniej, że jeśli Meta nie zmieni sposobu działania, kolejne pismo trafi do Komisji Europejskiej z wnioskiem o wszczęcie postępowania na podstawie Aktu o usługach cyfrowych. Teraz resort sam mówi, że odpowiedź nie zawiera jasnego planu szybkiego eliminowania oszukańczych reklam. Warunek do przejścia od ostrzeżenia do formalnej eskalacji wydaje się więc spełniony.

Gawkowski zapowiedział również zakończenie prac nad polskimi przepisami potrzebnymi do skutecznego egzekwowania DSA. Po prezydenckim wecie z 9 stycznia Polska nadal nie ma pełnej krajowej maszynerii pozwalającej rozpatrywać skargi, prowadzić kontrole i nakładać sankcje na platformy. Sam unijny akt obowiązuje od lutego 2024 roku, ale bez sprawnego koordynatora, procedur i ludzi prawo ma zęby głównie w Brukseli.

„Kończymy prace nad ustawą o usługach cyfrowych. To prawo, które ma chronić użytkowników i jasno mówić platformom: macie obowiązek usuwać nielegalne treści, a za niewywiązywanie się z tego obowiązku będą konsekwencje. Platformy muszą ponosić odpowiedzialność za łamanie prawa”

To właściwa diagnoza. Teraz potrzebne są trzy działania: publikacja odpowiedzi Mety w możliwie pełnym zakresie, formalne zgłoszenie sprawy Komisji Europejskiej, jeśli korporacja nie przedstawiła przekonującego planu naprawczego, oraz szybkie domknięcie krajowych przepisów wykonawczych.

Brzoska nie powinien być specjalnym przypadkiem obsługiwanym dlatego, że ma rozpoznawalne nazwisko i milion obserwujących. Jak sam podkreślił, oszuści mogą ukraść wizerunek, nazwisko albo zaufanie bliskich każdego Polaka. Państwo zda egzamin nie wtedy, gdy minister wymusi usunięcie jednej głośnej kampanii, lecz wtedy, gdy anonimowa ofiara dostanie równie szybką ochronę.

Meta już odpisała. Minister wystawił odpowiedzi ocenę niedostateczną. Pora pokazać obywatelom pracę, a korporacji konsekwencje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *