Irlandia bierze ster. Dalsze losy unijnego podatku od hazardu
Wracamy do sprawy unijnego podatku od hazardu online. Irlandia, która do końca 2026 roku przewodniczy Radzie UE, ma poprowadzić negocjacje nad budżetem Wspólnoty na lata 2028–2034 i już w październiku przedstawić nową wersję kompromisu. Jednym z najbardziej zapalnych punktów pozostaje danina, która według roboczych wyliczeń mogłaby przynosić Brukseli około 1,9 mld euro rocznie.

Dublin dostał jedną z najtrudniejszych misji w Unii
Irlandia sprawuje rotacyjną prezydencję w Radzie Unii Europejskiej od 1 lipca do 31 grudnia 2026 roku. To właśnie na Dublin spadło zadanie prowadzenia rozmów między 27 państwami nad kolejnymi wieloletnimi ramami finansowymi. Mowa o budżecie wartym niemal 2 bln euro, który ma obowiązywać od 2028 do 2034 roku.
Rola prezydencji nie daje Irlandii prawa do samodzielnego rozstrzygnięcia sporu. Pozwala jednak ustalać tempo prac, przygotowywać dokumenty kompromisowe i szukać pakietu, który przejdzie przez wszystkie stolice. Przewodniczący Rady Europejskiej António Costa oczekuje od Dublina konkretnego ruchu już jesienią.
W październiku należy przedstawić zmienione ramy negocjacyjne, obejmujące ambitne propozycje nowych zasobów własnych. Tylko w ten sposób można zniwelować różnicę między skalą naszych ambicji a rozsądnym poziomem składek krajowych.
Nowe zasoby własne to pieniądze, które miałyby zasilać budżet UE poza tradycyjnymi wpłatami państw. Na liście rozważanych rozwiązań znalazły się m.in. daniny od usług cyfrowych, kryptoaktywów oraz hazardu online. Irlandia będzie więc nie tylko gospodarzem rozmów o wydatkach. Ma także pomóc odpowiedzieć na znacznie trudniejsze pytanie: kto za nie zapłaci.
Podatek od hazardu nadal nie jest formalnym projektem
W przypadku hazardu trzeba zachować właściwą kolejność faktów. Parlament Europejski wskazał daninę od gier online jako jedno z możliwych źródeł finansowania budżetu. Komisja Europejska przygotowała z kolei robocze wyliczenia dla wariantu odpowiadającego 3 proc. obrotu netto sektora.
Taki mechanizm miałby przynosić około 1,86 mld euro rocznie, czyli blisko 13 mld euro w całym siedmioletnim okresie. Nie jest to jednak projekt dyrektywy ani gotowa konstrukcja podatkowa. Nie przesądzono jeszcze podstawy naliczania, sposobu poboru ani tego, jak danina współistniałaby z bardzo różnymi systemami krajowymi.
Dla Polski stawka jest wysoka. W modelu Komisji na nasz rynek przypadało 231,7 mln euro rocznie, co było drugim wynikiem w Unii po Hiszpanii. Irlandii przypisano około 58 mln euro. Kwoty te pokazują potencjalną skalę wpływów z poszczególnych rynków, a nie gotowy rachunek dla budżetów państw.
Irlandia negocjuje i jednocześnie porządkuje własny rynek
Dublin wchodzi w unijne negocjacje w szczególnym momencie. Irlandzki parlament przyjął Gambling Regulation Act w 2024 roku, a w marcu 2025 roku formalnie powołano Gambling Regulatory Authority of Ireland. Nowy organ ma nadzorować licencjonowanie oraz egzekwowanie przepisów na rynku, który przez lata działał na podstawie rozproszonego i przestarzałego prawa.
Irlandia będzie więc pośredniczyć w rozmowach o europejskiej daninie, równolegle wdrażając jeden z najnowszych systemów regulacyjnych w tej części Europy. Nie oznacza to, że rząd w Dublinie poparł podatek od hazardu online. Jego publiczne stanowisko wobec konkretnego wariantu daniny nie zostało dotąd przesądzone. W negocjacjach znaczenie będzie miało jednak nie tylko to, jak Irlandia zagłosuje, lecz także jaki kompromis położy na stole.
Malta nadal trzyma rękę na hamulcu
Największą przeszkodą pozostaje sprzeciw Malty. Premier Robert Abela zapowiedział, że jego kraj nie zaakceptuje nowych podatków na poziomie UE służących finansowaniu wspólnych wydatków. Dla gospodarki opartej w dużej mierze na usługach iGamingowych sektorowa danina jest sprawą znacznie większą niż kolejna pozycja w budżetowej tabeli.
Wcześniej opisywaliśmy również sceptycyzm Polski, wynikający z braku harmonizacji krajowych systemów regulacyjnych. W Unii nie ma jednej definicji hazardu online, wspólnej podstawy opodatkowania ani jednolitego modelu licencyjnego. Sama Polska pobiera od zakładów wzajemnych podatek oparty na obrocie, podczas gdy wiele innych państw opodatkowuje wynik brutto z gier. Nałożenie na te konstrukcje kolejnej warstwy europejskiej bez wcześniejszego uporządkowania zasad może stworzyć więcej sporów niż dochodów.
Do tego dochodzi wymóg jednomyślności przy przyjmowaniu wieloletniego budżetu UE. Jeden zdecydowany sprzeciw może zablokować cały pakiet albo wymusić daleko idące ustępstwa w innych obszarach. Dlatego irlandzka prezydencja będzie musiała nie tylko przekonywać do nowych wpływów, ale też znaleźć cenę politycznego kompromisu z ich przeciwnikami.
Październik pokaże, czy danina będzie możliwa
Pierwszym poważnym sprawdzianem będzie zapowiadana na październik zmieniona wersja ram negocjacyjnych. Jeżeli danina od hazardu online znajdzie się w tym dokumencie, dyskusja przejdzie z etapu luźnych wariantów do realnej rozgrywki między rządami. Nadal nie będzie to gotowy podatek, ale jego polityczne życie wyraźnie się przedłuży.
Jeżeli pomysł zniknie albo zostanie sprowadzony do ogólnej wzmianki, będzie to sygnał, że weto Malty i sceptycyzm innych państw zrobiły swoje. Irlandia ma teraz ster, lecz kurs ustala 27 załóg jednocześnie. Właśnie dlatego najbliższe miesiące powiedzą o przyszłości tej daniny więcej niż wszystkie dotychczasowe kalkulacje Komisji.
Polecane