Grzegorz Bachański fanem nielegalnego hazardu?
Reprezentacja Niemiec po raz kolejny zagrała w Polsce z logotypem Tipwin, operatora nieposiadającego polskiego zezwolenia. Tym razem stało się to podczas meczu Polska–Niemcy w Ergo Arenie, transmitowanego również przez TVP Sport. Po wcześniejszym przypadku z MŚ 3×3 w Warszawie trudno już mówić o zaskoczeniu. iGaming Polska skierowało już do Polskiego Związku Koszykówki pytania o to, kto odpowiadał za organizację, weryfikację oznaczeń i kontakt ze stroną niemiecką.

Drugi raz ta sama marka i znowu brak skutecznej kontroli
Podczas meczu Polska–Niemcy reprezentacja Niemiec wystąpiła w strojach z widocznym logotypem Tipwin. Marka uzyskała ekspozycję nie tylko w hali, ale także w ogólnopolskiej transmisji TVP Sport. Oznaczenie było więc częścią oficjalnego wizerunku jednej z reprezentacji podczas wydarzenia rozgrywanego w Polsce.
Co istotne, nie był to pierwszy taki przypadek. Podczas MŚ 3×3 w Warszawie niemiecka reprezentacja również występowała z oznaczeniem tej samej marki. Skoro podobna sytuacja była już wcześniej widoczna i nagłośniona, naturalne jest pytanie, czy po tamtym wydarzeniu PZKosz przeanalizował ryzyko jej powtórzenia.
Jeżeli nie wprowadzono żadnej dodatkowej kontroli, trudno obecny przypadek traktować wyłącznie jako jednostkowe przeoczenie. Przy kolejnym wydarzeniu z udziałem tej samej reprezentacji i tej samej marki powinien zadziałać przynajmniej podstawowy mechanizm weryfikacji oznaczeń.
Właśnie dlatego zapytaliśmy PZKosz, czy Związek wiedział przed spotkaniem, że reprezentacja Niemiec wystąpi z takim sponsorem, czy stroje były wcześniej sprawdzane oraz czy ktoś po stronie organizacyjnej miał obowiązek ocenić ich oznaczenia pod kątem polskich przepisów.

Odpowiedzialność nie może rozpłynąć się między PZKosz, FIBA i Niemców
Najprostsze wyjaśnienie mogłoby sprowadzać się do tego, że za stroje odpowiada niemiecka federacja, a kwestie sponsorskie wynikają z umów zawartych poza Polską. Taka odpowiedź nie rozwiązuje jednak problemu. Mecz odbywał się w Polsce i to tutaj marka otrzymała ekspozycję.
Na czele Polskiego Związku Koszykówki stoi Grzegorz Bachański, który został wybrany na prezesa PZKosz 21 października 2024 roku. To właśnie kierowany przez niego Związek powinien dziś wyjaśnić, jak wygląda podział odpowiedzialności przy organizacji meczów międzynarodowych i czy w procedurach istnieje mechanizm pozwalający wcześniej wychwycić problematyczne oznaczenia sponsorskie.

Dlatego w pytaniach do PZKosz poprosiliśmy również o wskazanie, kto konkretnie odpowiadał za kwestie organizacyjne związane ze strojami i sponsorami drużyn. Chcemy wiedzieć, kto kontaktował się z Deutscher Basketball Bund e.V., kto koordynował te elementy przed spotkaniem i czy w procedurach organizacyjnych istnieje w ogóle etap weryfikacji sponsorów zagranicznych reprezentacji.
Zapytaliśmy także, czy sprawa była konsultowana z FIBA, Ministerstwem Sportu i Turystyki, Ministerstwem Finansów lub innymi instytucjami. Jeżeli takiego kontaktu nie było, pozostaje pytanie, na jakiej podstawie uznano, że oznaczenia na strojach nie wymagają dodatkowej kontroli.
Odpowiedzialność organizacyjna nie powinna kończyć się na ogólnym stwierdzeniu, że sponsor należy do zagranicznej drużyny. Przy organizacji wydarzeń międzynarodowych ktoś odpowiada za konkretne obszary i właśnie o wskazanie tych osób oraz procedur poprosiliśmy PZKosz.
PZKosz powinien wyjaśnić, dlaczego problem wrócił
Najważniejszy problem nie dotyczy już jednego logotypu. Chodzi o powtarzalność. Ta sama reprezentacja, ta sama marka i kolejny mecz w Polsce oznaczają, że wcześniejsza sytuacja nie doprowadziła do skutecznego zabezpieczenia przed jej ponownym wystąpieniem.
W pytaniach skierowanych do PZKosz chcemy więc ustalić, czy po MŚ 3×3 w Warszawie Związek podjął jakiekolwiek działania, zmienił procedury albo otrzymał wytyczne dotyczące sponsorów zagranicznych reprezentacji. Jeśli nic się nie zmieniło, PZKosz powinien wyjaśnić dlaczego.
Zapytaliśmy również, czy Związek zamierza teraz podjąć działania wyjaśniające z niemiecką federacją lub FIBA oraz czy przy kolejnych meczach międzynarodowych w Polsce zostanie wprowadzona dodatkowa weryfikacja oznaczeń sponsorskich.
Sprawa ma znaczenie także dla legalnego rynku bukmacherskiego. Operatorzy działający w Polsce ponoszą koszty licencji, podatków i funkcjonują w restrykcyjnym reżimie reklamowym. Jeżeli jednocześnie marki bez krajowego zezwolenia mogą pojawiać się podczas dużych wydarzeń sportowych, organizatorzy powinni jasno wyjaśnić, jak do tego dochodzi i kto odpowiada za to, by podobna sytuacja nie powtórzyła się po raz kolejny.
Polecane