Estonia obniżyła podatek dla kasyn. Teraz liczy dziurę i rozważa odwrót
Estonia miała przyciągnąć zagraniczne kasyna online niższym podatkiem i zarobić na większej skali rynku. Na razie nowych operatorów nie widać, w budżecie brakuje kilku milionów euro, a premier Kristen Michal zapowiada ponowną ocenę całej reformy. Jeśli wpływy nie wzrosną, dalszych obniżek może nie być.

Obniżka miała sprowadzić operatorów
Estoński parlament przyjął pod koniec ubiegłego roku ustawę, która wyznaczyła stopniową drogę od 6 do 4 proc. podatku od hazardu online. Stawka ma spadać co roku o pół punktu procentowego. Pomysłodawcy zakładali, że konkurencyjne warunki przyciągną zagraniczne kasyna, zwiększą liczbę licencjonowanych operatorów i ostatecznie przyniosą państwu więcej pieniędzy niż wyższa stawka nakładana na mniejszy rynek.
Na papierze wszystko wyglądało kusząco. Bazowa część wpływów miała zostać w budżecie, natomiast dodatkowe pieniądze generowane przez wzrost rynku miały finansować kulturę i sport. W uzasadnieniu projektu powoływano się nawet na optymistyczne symulacje, według których do 2029 roku dochody z podatku od hazardu zdalnego mogłyby wzrosnąć wielokrotnie.
Problem w tym, że rynek nie przeczytał uzasadnienia ustawy.
Miliony zniknęły, nowych kasyn nie widać
Premier Kristen Michal poinformował, że reforma wróci na stół podczas rozmów o budżecie państwa i strategii fiskalnej. Po pierwszych miesiącach jej obowiązywania wpływy są niższe od zakładanych o kilka milionów euro. Nie ma też dowodów, że niższe opodatkowanie wywołało oczekiwany napływ nowych operatorów.
Rząd nie przesądza jeszcze o wycofaniu się z reformy. Michal zastrzegł, że minęło zbyt mało czasu, aby uczciwie ocenić wpływ zmiany na liczbę licencjobiorców. W najbliższych tygodniach administracja ma dostać pełniejszy obraz sytuacji. Jednocześnie premier jasno postawił warunek: dalsza obniżka musi przynosić dodatkowe dochody.
Ta debata z pewnością się odbędzie. Pierwsza jasna zasada, którą wskazałem, jest taka, że kultura nie może na tym stracić. Zrekompensowaliśmy już brakujące środki wynikające z tego błędu legislacyjnego i musimy znaleźć również pozostałą kwotę, żeby kultura nie ucierpiała.
Resort finansów ostrzegał przed takim scenariuszem jeszcze na etapie prac nad ustawą. Według jego wyliczeń ubytek dochodów miał wynieść 6 mln euro w 2026 roku, 8 mln euro w 2027 roku, 10 mln euro w 2028 roku i 13 mln euro w 2029 roku. Zwolennicy reformy wierzyli, że rachunek wyrówna większa liczba operatorów. Na razie ten element układanki nie zadziałał.
Podatkowa reforma zaczęła się od wpadki
Problemy pojawiły się jeszcze przed pierwszym poważnym rozliczeniem skutków ustawy. W uchwalonym tekście znalazł się błąd, który mógł pozwolić kasynom internetowym działać w 2026 roku bez podatku. Parlament musiał w lutym przyjąć poprawioną wersję przepisów.
Teraz spór nie dotyczy już technicznej pomyłki, lecz samego rdzenia reformy. Jeżeli niższa stawka nie przyciągnie nowych firm, państwo zostanie z mniejszymi wpływami i koniecznością zasypywania dziury w finansowaniu kultury oraz sportu. Jeżeli operatorzy pojawią się z opóźnieniem, szybki odwrót może z kolei uciąć eksperyment, zanim ten zdąży przynieść wynik.
Lekcja dla Polski nie jest tak prosta
Estoński przypadek będzie wygodnym argumentem dla przeciwników obniżania podatków w hazardzie. Nie dowodzi jednak, że każda niższa stawka musi skończyć się dziurą. Pokazuje coś mniej efektownego, ale ważniejszego: sama liczba wpisana do ustawy nie buduje atrakcyjnego rynku.
Liczą się także warunki licencyjne (zarówno dla kasyn online jak i zakładów bukmacherskich), stabilność prawa, dostęp do płatności, egzekwowanie przepisów wobec szarej strefy i realna skala popytu. Bez tego obniżka może pozostać prezentem dla firm już obecnych na rynku, zamiast magnesem na nowych podatników.
Polska stosuje 12-procentowy podatek od obrotu w zakładach wzajemnych, a dyskusja o jego skutkach od lat grzęźnie między argumentem o wpływach budżetowych i zarzutem, że konstrukcja wspiera szarą strefę. Redakcja iGamingPolska opisywała już wielokrotnie potrzebę otwartej debaty o całym modelu rynku. Estonia dorzuca do niej ważne ostrzeżenie: zmiana podatku bez dobrze policzonego mechanizmu wzrostu może jedynie przesunąć problem w inne miejsce.
Polecane