Zwrot akcji w sprawie loterii influencerów. Samochody nagle zwolnione z policyjnego parkingu, ale zwycięzcy i tak ich nie dostaną
Sprawa wielkich loterii organizowanych przez influencerów, która przez ostatnie kilkanaście miesięcy elektryzowała polski internet i opinię publiczną, doczekała się niespodziewanego i dość kuriozalnego zwrotu akcji. Jak dowiedzieliśmy się dzisiaj, spółka Influi odebrała luksusowe samochody będące nagrodami w ostatniej loterii promocyjnej. Pojazdy przez blisko półtora roku pozostawały zabezpieczone przez prokuraturę jako rzekome dowody w sprawie. Najbardziej zaskakujące w całej sytuacji jest jednak tempo działań służb oraz fakt, że… urzędnicza machina wciąż blokuje finał, na który czekają legalni zwycięzcy.

Ekspresowy zwrot na policyjnym parkingu
Przez minione 18 miesięcy status mienia ruchomego pozostawał poza sferą jakichkolwiek publicznych komunikatów organów ścigania. Sytuacja uległa jednak diametralnej zmianie w momencie wydania rozstrzygnięcia umożliwiającego odebranie samochodów z depozytowego policyjnego parkingu w Krakowie. Nieoficjalnie mówi się, że organom państwa bardzo zależało na szybkim odbiorze samochodów przez przedstawicieli Spółki.
Analiza tej decyzji z perspektywy procesowej rodzi jednak fundamentalne pytania o zasadność wcześniejszych czynności operacyjnych. Wątpliwości budzi celowość blokowania odbioru aut przez okres blisko półtora roku. Trudno znaleźć merytoryczne uzasadnienie dla tezy, jakoby wspomniane pojazdy stanowiły kluczowy dowód rzeczowy w rozumieniu przepisów Kodeksu postępowania karnego. Z punktu widzenia strategii procesowej, wykazuje to cechy działań o charakterze stricte wizerunkowym, których realna wartość dowodowa dla meritum sprawy okazała się znikoma.

Auta wolne, ale gwarancja zablokowana
Mogłoby się wydawać, że odebranie samochodów przez Influi otwiera drogę do przekazania ich ludziom, którzy wygrali je w ostatniej loterii promocyjnej. Nic bardziej mylnego. Sprawa utknęła w martwym punkcie z powodu urzędniczego uporu, na który organizatorzy są obecnie bezradni, pomimo szeregu działań, które podejmują w tej sprawie.
Firma Influi fizycznie odebrała już pojazdy z Krakowa i samochody oficjalnie do niej wróciły, jednak w związku z wcześniejszymi działaniami prokuratury, w ramach mechanizmów loteryjnych została uruchomiona gwarancja bankowa, która miała zabezpieczyć interesy laureatów. W tym momencie pojawia się jednak opór prokuratury i Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Krakowie, ponieważ mimo jednoznacznych postanowień sądów, organy państwa za wszelką cenę odmawiają wypłaty ekwiwalentów nagród na rzecz laureatów.
— Mamy do czynienia z sytuacją, którą trudno opisać inaczej niż jako paradoks prawny. Spółka chce wydać nagrody laureatom legalnej loterii promocyjnej. A jednak ich wydanie jest niemożliwe — i nie dlatego, że organizator uchyla się od swoich obowiązków, lecz dlatego, że organ administracji skarbowej, uruchamiając gwarancję bankową, zablokował Spółce możliwość samodzielnego wykonania tego zobowiązania. Instrument, który miał chronić uczestników loterii, działa tu dokładnie odwrotnie. Miałoby to większy sens, gdyby gwarancja bankowa została faktycznie przeznaczona na wypłatę ekwiwalentu pieniężnego na rzecz laureatów. Tymczasem jak wiemy, prokuratura w Szczecinie i Izba Administracji Skarbowej w Krakowie bez żadnej podstawy prawnej przetrzymują ponad 7,5 miliona złotych, czym narażają zarówno Spółkę jak i Skarb Państwa na roszczenia odszkodowawcze laureatów. Działania organów państwowych stanowią tak naprawdę przekroczenie uprawnień funkcjonariuszy publicznych – mówi nam przedstawiciel spółki Influi, Julia Karcz.
Co dalej?
Wydarzenia w Krakowie dobitnie pokazują, że potężne i głośne medialnie śledztwo zamiast modelowego procesu zaczyna przypominać prawny chaos, w którym rykoszetem obrywają przede wszystkim zwykli obywatele czekający na swoje wygrane. Pytanie o sens 18-miesięcznego „aresztu” dla samochodów najpewniej pozostanie bez odpowiedzi, ustępując miejsca jeszcze większej konsternacji.
Cała ta sprawa od samego początku szyta jest grubymi nićmi i z każdym kolejnym krokiem staje się coraz bardziej kuriozalna. Trudno oprzeć się wrażeniu, że logikę i literę prawa zastąpił tu pokaz siły, który obraca się wizerunkowo przeciwko samym śledczym. Jeśli prokuratura najpierw przez półtora roku traktuje pojazdy jak kluczowe dowody, potem oddaje je w ekspresowym tempie, a w międzyczasie ignoruje rozstrzygnięcia sądów w sprawie gwarancji bankowej, to stoimy przed jawnym absurdem, którego skala tylko rośnie.
Polecane
Komentarze
Fajnie się tam bawią