Wielka akcja niemieckich służb. Miliardy euro w tle
Niemieccy śledczy przeprowadzili skoordynowaną akcję przeciwko nielegalnemu operatorowi online. W ciągu około dwóch i pół roku przez jego system miało przejść ponad 5,8 mld euro stawek, a służby zamroziły majątek wart około 82 mln euro. To nie jest wartość przychodu ani kwota wypranych pieniędzy, lecz skala obrotu ujawniona w jednym postępowaniu.

5,8 mld euro stawek w trzy lata
Frankfurcka prokuratura poinformowała o zakończeniu ważnego etapu trzyletniego śledztwa dotyczącego nielegalnego hazardu online. Niemieckie służby przeszukały 11 miejsc, a w skoordynowanej operacji uczestniczyło ponad 100 funkcjonariuszy prokuratury, urzędu skarbowego, organu do walki z przestępczością finansową Nadrenii Północnej-Westfalii oraz policji we Frankfurcie.
Według ustaleń śledczych grupa prowadziła internetowe kasyno bez wymaganej licencji w latach 2021–2023. W tym czasie przez operatora miało przejść ponad 5,8 mld euro stawek. Warto precyzyjnie nazwać tę liczbę: chodzi o sumę postawionych pieniędzy, a nie o przychód operatora, zysk grupy ani kwotę, którą udało się zabezpieczyć.
W sprawie zidentyfikowano pięciu podejrzanych. Co najmniej jedna osoba została zatrzymana. Jednemu z podejrzanych zarzucono również uchylanie się od zapłaty podatków w wysokości co najmniej 77,6 mln euro. Na tym etapie są to ustalenia śledczych i zarzuty, a nie prawomocne wyroki.
Zamrożony majątek wart 82 mln euro
W trakcie działań zabezpieczono kilka luksusowych samochodów, zamrożono rachunki bankowe i zastosowano zabezpieczenie majątkowe obejmujące nieruchomości. Łączna wartość objętego nim majątku wynosiła około 82 mln euro.
Ta kwota jest niewielka w porównaniu z 5,8 mld euro stawek, ale te liczby opisują dwa różne elementy sprawy. Stawki pokazują skalę działalności operatora w całym okresie, natomiast zabezpieczenie dotyczy aktywów, do których służby zdołały dotrzeć i które mogą mieć znaczenie dla przyszłego postępowania.
Jedna sprawa podważa wcześniejsze szacunki
Operacja ma znaczenie wykraczające poza samą sprawę. Niemcy od lat próbują przekonać graczy do korzystania z licencjonowanych operatorów, ale tamtejszy system pozostaje pod presją nielegalnych kasyn, reklam offshore i ofert dostępnych poza krajową kontrolą.
Według szacunków H2 Gambling Capital kanalizacja rynku licencjonowanych automatów online wynosiła w Niemczech w 2025 roku zaledwie 22–25 proc. Przy braku zmian może spaść do około 20 proc. w 2030 roku. Oznaczałoby to, że legalny system przejmuje tylko mniejszą część aktywności graczy, a reszta przepływa do podmiotów działających poza niemieckimi regułami.
Nie można automatycznie zestawiać tych danych ze stawkami z jednego śledztwa. Są to różne miary i różne zakresy rynku. Sprawa z Frankfurtu pokazuje jednak, dlaczego sama liczba licencjonowanych operatorów nie wystarcza do oceny skuteczności systemu. Jeżeli jeden nielegalny operator obsługuje miliardy euro stawek, problem nie jest już marginesem rynku.
FATF ostrzegał kilka dni wcześniej
Niemiecka akcja wydarzyła się krótko po ostrzeżeniu Financial Action Task Force dotyczącym ryzyka prania pieniędzy w hazardzie. W naszym wcześniejszym tekście o raporcie FATF opisaliśmy wskaźniki, które mają pomagać w wykrywaniu podejrzanych przepływów, między innymi wpłaty z rachunków osób trzecich, korzystanie z wielu kont, VPN-y, aktywa wirtualne i zakłady bez realnej gry.
W sprawie niemieckiej nie ma podstaw, aby automatycznie przypisywać operatorowi wszystkie mechanizmy wskazane przez FATF. Widać jednak ten sam problem systemowy: nielegalny operator działa poza licencją, państwo traci kontrolę nad przepływami, a organy muszą łączyć pracę prokuratury, policji, urzędu skarbowego i służb zajmujących się przestępczością finansową.
„Wcześniejsze szacunki wymagają krytycznego przeglądu”
Niemieckie Stowarzyszenie Zakładów Sportowych uznało operację za poważny cios w nielegalny rynek, ale jednocześnie zakwestionowało dotychczasowe założenia dotyczące jego wielkości. Prezes DSWV Mathias Dahms wskazał, że jedna sprawa może zmienić sposób, w jaki państwo patrzy na cały czarny rynek.
„Blisko 6 mld euro stawek w ciągu dwóch i pół roku w ramach jednego śledztwa musi skłonić do krytycznego przeglądu wcześniejszych założeń dotyczących wielkości czarnego rynku. Jeśli jedna sprawa ujawnia taką skalę, naturalnie pojawia się pytanie, czy wcześniejsze szacunki rzeczywiście oddają faktyczny rozmiar nielegalnego rynku”.
To stanowisko branżowe, a nie niezależny audyt niemieckiego rynku. Pokazuje jednak, jak legalni operatorzy chcą wykorzystać sprawę w debacie o regulacji. Ich argument jest prosty: jeśli państwo podnosi koszty zgodności dla licencjonowanych firm, a jednocześnie nie potrafi skutecznie ograniczyć działalności operatorów bez licencji, system premiuje podmioty pozostające poza prawem.
Nielegalne kasyno poza systemem
Niemiecki model miał skierować hazard online do kontrolowanego obiegu poprzez licencje, ograniczenia produktowe, systemy monitorowania graczy i współpracę organów. Sprawa z Frankfurtu pokazuje, że formalne istnienie tych narzędzi nie oznacza jeszcze skutecznej kanalizacji.
Nielegalne kasyno nie musi spełniać tych samych wymogów, nie ponosi kosztów krajowego nadzoru i może kierować ofertę do graczy bez respektowania ograniczeń obowiązujących licencjonowanych operatorów. Jeżeli potrafi przy tym wygenerować miliardy euro stawek, problem dotyczy nie tylko walki z pojedynczą grupą, lecz także konstrukcji całego systemu.
Niemcy dostały więc konkretny dowód na skalę problemu, ale nie gotową odpowiedź, jak go rozwiązać. Śledztwo pokaże, kto odpowiadał za działalność kasyna, jak wyglądały przepływy pieniędzy i czy uda się odzyskać część należnych podatków. Debata o rynku zaczyna się jednak już teraz, bo 5,8 mld euro stawek w jednej sprawie trudno zbyć jako incydent na obrzeżach legalnego hazardu.
Polecane