Holandia chce blokować nielegalny hazard. Politycy kłócą się o resztę
Holenderscy politycy są zgodni, że nielegalne serwisy hazardowe trzeba uderzyć szybciej i mocniej. Dalej zaczyna się już ostry spór: część parlamentu chce podnieść minimalny wiek do 21 lat i cofnąć legalizację hazardu online, a rząd ostrzega, że zbyt dalekie restrykcje wypchną graczy do szarej strefy.

DNS na nielegalne serwisy
Trzygodzinna debata komisji parlamentarnej z 3 września pokazała szerokie poparcie dla mocniejszej walki z nielegalnymi operatorami. Sekretarz stanu ds. sprawiedliwości i bezpieczeństwa Claudia van Bruggen przyznała, że obecne narzędzia nie wystarczają przede wszystkim wobec serwisów działających pod zagranicznymi domenami.
Strony z końcówką .nl mogą być wyłączane dzięki współpracy regulatora Kansspelautoriteit z rejestrem SIDN. Przy domenach zagranicznych brakuje jednak podstawy prawnej pozwalającej zmusić dostawców internetu do blokady. Rząd pracuje więc nad zmianą ustawy, która ma otworzyć drogę do blokowania DNS. Konsultacje projektu zaplanowano na początek 2027 roku.
Holendrzy chcą również szybciej usuwać nielegalne aplikacje. Van Bruggen poinformowała, że między czerwcem a sierpniem Ksa zgłosiła Apple i Google 39 takich aplikacji. Politycy pytali jednak, czy państwo nie powinno działać szybciej i przeznaczyć na egzekwowanie prawa dodatkowych ludzi oraz pieniądze.
Banki i platformy też mają odpowiadać
Mohammed Mohandis z PRO przekonywał, że uderzenie wyłącznie w operatorów nie wystarczy. Nielegalny biznes potrzebuje płatności, reklam, afiliantów, mediów społecznościowych i dostępu do infrastruktury. Jego zdaniem państwo powinno naciskać również na firmy, które umożliwiają obsługę szarej strefy.
Van Bruggen zgodziła się z tym kierunkiem. Zapowiedziała jaśniejsze standardy określające, kiedy bank, dostawca płatności, platforma społecznościowa albo inny pośrednik faktycznie ułatwia oferowanie nielegalnego hazardu. Dziś granica odpowiedzialności takich podmiotów nie jest w ustawie wystarczająco precyzyjna.
W debacie wrócił również temat prywatyzacji Nederlandse Loterij. Rząd prowadzi analizę możliwych skutków takiego ruchu, ale nie zamierza podejmować decyzji przed zakończeniem badań WODC, ośrodka badawczego działającego przy Ministerstwie Sprawiedliwości.
21 lat? Rząd nie chce strzelać w ciemno
ChristenUnie, CDA i SGP naciskały na podniesienie minimalnego wieku dla ryzykownych gier z 18 do 21 lat. Mirjam Bikker z ChristenUnie przekonywała, że obecny system nie chroni wystarczająco młodych dorosłych, a nielegalne granie pojawia się już wśród osób mających 16 i 17 lat.
Van Bruggen nie wykluczyła zmiany, ale odmówiła jej natychmiastowego wprowadzenia. Rząd chce najpierw sprawdzić, czy wyższy próg rzeczywiście ograniczy szkody, czy jedynie przeniesie grupę w wieku 18–20 lat poza legalny i nadzorowany rynek. Analiza może potrwać pół roku, ale równie dobrze kilka lat.
Podobna różnica dotyczy reklamy. Część parlamentarzystów chce całkowitego zakazu promocji wszystkich gier, również loterii oraz oferty stacjonarnej. Sekretarz stanu odpowiada, że legalne serwisy muszą pozostać rozpoznawalne dla osób, które i tak szukają możliwości gry. Jej zdaniem państwowe loterie mają też inny profil ryzyka niż kasyna internetowe i zakłady.
„Zakręćcie kran”
Najdalej poszedł Diederik van Dijk z konserwatywnej SGP. Wezwał do wycofania ustawy legalizującej hazard online i całkowitego zakazu reklamy. Zakwestionował też sens udziału państwa w Holland Casino oraz Nederlandse Loterij.
Zakręćcie kran.
Tak van Dijk streścił swój stosunek do dalszego poprawiania obecnego systemu. Claudia van Bruggen odrzuciła ten postulat. Wskazała, że około 500 tys. Holendrów gra w internecie każdego miesiąca, a zamknięcie legalnych serwisów nie usunie popytu. Przeniesie go natomiast na strony, których państwo nie kontroluje.
Joost Sneller z rządzącej D66 przyznał, że otwarcie rynku przyniosło szkody i wymaga politycznej refleksji. Ostrzegł jednocześnie przed efektem łóżka wodnego: dociśnięcie legalnej części rynku może wypchnąć graczy tam, gdzie nadzór jest najsłabszy.
Kierunek jest czytelny, granice nie
Po debacie widać, że Holandia zmierza w stronę ostrzejszego nadzoru, mniejszej przestrzeni reklamowej, centralnej ochrony finansowej graczy i silniejszego uderzenia w szarą strefę. Nie ma natomiast zgody, gdzie postawić granicę. Jedni chcą naprawiać rynek licencyjny, inni najchętniej zamknęliby go i zaczęli od nowa.
Najbardziej konkretną zapowiedzią pozostaje projekt blokowania DNS oraz doprecyzowanie odpowiedzialności pośredników. To właśnie te rozwiązania mogą uderzyć w infrastrukturę nielegalnych operatorów, zamiast dokładać kolejne obowiązki firmom, które już działają pod nadzorem Ksa.
Polecane