Grecja nie chce już tylko blokować stron. Lekcja dla polskiego regulatora

Autor: Bartosz Burzyński

Data publikacji: 15.07.2026

Grecja chce przestać traktować czarną listę nielegalnych kasyn jak archiwum adresów do odhaczenia. Regulator ma łączyć blokowanie DNS z bieżącym wykrywaniem nowych domen i klonów, które pojawiają się po zamknięciu poprzednich stron.

Blacklist ma przestać być listą do odhaczenia

Grecki regulator EEEP chce odejść od modelu, w którym wpisanie domeny na czarną listę jest właściwie końcem reakcji państwa. Nowe rozwiązanie ma połączyć listę nieautoryzowanych serwisów z technicznym mechanizmem blokowania DNS, znanym jako Response Policy Zone. W praktyce chodzi o to, by blokada działała szybciej i nie wymagała każdorazowego nadrabiania strat po tym, jak nielegalny operator przeniesie się pod kolejny adres.

To odpowiedź na problem, którego nie da się już załatwić samym rejestrem. Nielegalne serwisy zmieniają domeny, przerzucają ruch między aplikacjami i usługami cyfrowymi, a czas reakcji regulatora często decyduje o tym, czy blokada ma realny efekt, czy jest tylko spóźnionym komunikatem.

Regulator chce widzieć domenę, zanim zdąży się ukryć

W modelu przedstawionym przez EEEP grecki regulator telekomunikacyjny EETT ma przekazywać co tydzień informacje o nowych domenach .gr oraz innych domenach krajowych działających na greckim rynku. EEEP będzie porównywać je z własną listą i sprawdzać, czy nowy adres nie jest powiązany z już znanym, nielegalnym operatorem.

To istotna zmiana. Zamiast czekać na zgłoszenie i późniejsze dopisanie strony do rejestru, regulator ma dostać narzędzie do szybszego wykrywania klonów. Jeśli uzna, że domena służy nielegalnemu hazardowi, będzie mógł uruchomić procedurę jej zawieszenia. EETT ma pilnować technicznego wykonania decyzji, a adres może zostać zablokowany w rejestrze domen na dwa miesiące, a następnie usunięty na stałe.

Nie tylko domeny, ale całe zaplecze egzekwowania prawa

DNS to tylko jedna część greckiego planu. Projekt szerszej reformy ma wzmocnić kompetencje EEEP, uporządkować współpracę z regulatorem telekomunikacyjnym i rozbudować zaplecze do analiz cyfrowych oraz działań przeciwko szarej strefie. W tle są także ostrzejsze sankcje za ułatwianie nielegalnego hazardu.

Grecki rząd szacuje wartość tamtejszego nielegalnego rynku online na około 2 mld euro rocznie. Przy takiej skali nie wystarczy już publikować kolejnych list zakazanych adresów. Państwo próbuje skrócić drogę od wykrycia nowej domeny do jej technicznego odcięcia, a jednocześnie utrudnić operatorom powrót pod niemal identycznym adresem.

Polski rejestr istnieje, ale rynek nie stoi w miejscu

W Polsce Ministerstwo Finansów prowadzi Rejestr domen zakazanych służących do oferowania gier hazardowych niezgodnie z ustawą. To podstawowe narzędzie walki z nielegalnym hazardem online, ale europejski rynek coraz wyraźniej pokazuje, że sama lista nie załatwia problemu, gdy operator może szybko uruchomić lustrzaną stronę, nową aplikację albo kampanię kierującą użytkowników pod inny adres.

Grecki model nie jest jeszcze gotowym wzorem do przeniesienia jeden do jednego. Pokazuje jednak kierunek: blokowanie ma być procesem opartym na bieżącej analizie domen i współpracy regulatorów, a nie wyłącznie reakcją po fakcie. Dla państw, które chcą ograniczać nielegalny hazard bez udawania, że rynek zatrzymuje się na jednym zablokowanym URL-u, to będzie jedna z ważniejszych dyskusji najbliższych lat.

Komentarze

Yeti

prędzej Mejza zostanie premierem, niż oni wpadną na coś takiego

0
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *