Bartosz Malaka: Z Wisłą Kraków dogadaliśmy się w niecałą dobę. Mają wspaniały zespół
Superbet należy dziś do najbardziej aktywnych sponsorów polskiej piłki. Marka współpracuje z pięcioma klubami Ekstraklasy, a jej logo zajmuje jedne z najbardziej eksponowanych miejsc na koszulkach. W rozmowie z iGamingPolska Bartosz Malaka, Head of Marketing & Sponsoring w Superbet, opowiada o rozszerzeniu współpracy z Wisłą Kraków, wartości ekspozycji na froncie koszulki i granicach dalszej ekspansji sponsoringowej. Wyjaśnia także, dlaczego firma zakończyła pięcioletnią współpracę z Górnikiem Zabrze oraz czemu nie zamierza brać udziału w cenowych licytacjach o kontrakty z klubami.

Bartosz Burzyński (iGamingPolska): Przedłużyliście współpracę z Wisłą Kraków, a wasze logo trafiło na współdzielony front koszulki. Jak długo trwały negocjacje i czy od początku byliście przekonani, że chcecie zwiększyć zaangażowanie właśnie w Wiśle? Pytam także dlatego, że wokół klubu mieli pojawiać się inni zainteresowani operatorzy.
Bartosz Malaka (Superbet): Wisła Kraków, to obok Lecha i Legii jedna z trzech największych sportowych marek w Polsce. Pod względem bazy kibiców, zasięgów marketingowych i potencjału frekwencyjnego jest to Klub z absolutnie najwyższej półki. Sporą część świata obiegły tegoroczne sceny z krakowskiego rynku, w których świętowaliśmy z Wisłą awans do Ekstraklasy, a one są najlepszym dowodem na potęgę tej marki i siłę jej społeczności. Zainteresowanie innych operatorów zupełnie mnie nie dziwi.

My natomiast, zupełnie szczerze, dogadaliśmy się w niecałą dobę. Nie oznacza to, że taka decyzja była podjęta spontanicznie. Do tego ruchu przymierzaliśmy się od samego początku współpracy, a teraz po prostu przyszedł ten właściwy moment. Nasze relacje z Wisłą są świetne, a współpraca od początku przebiega znakomicie i nie jest to z moje strony kurtuazja. Klub ma młody, ambitny i bardzo profesjonalny zespół oraz wyjątkowego człowieka u swoich sterów. Wierzymy w ten projekt i szczerze cieszymy się, że do Ekstraklasy Wisła wróciła z logotypem Superbet na piersi.

Na froncie koszulki Wisły dzielicie przestrzeń z inną marką. Jak z punktu widzenia sponsora wycenia się taką ekspozycję?
Osobiście nie jestem fanem tej strony podręcznika Ekstraklasy, która pozwala na ekspozycję drugiego sponsora na froncie. Niezależnie od tego, jak dobrze zaprojektowane jest drugie logo, zawsze w większym lub mniejszym stopniu na tym rozwiązaniu traci estetyka klubowej koszulki. Współdzielony front z definicji oznacza też mniejszą widoczność sponsora niż samodzielna obecność, bo zmusza odbiorcę do dzielenia uwagi na dwie marki. Nie można więc powiedzieć, że są to identyczne produkty. Jednak nadal może to być bardzo wartościowe rozwiązanie, ale pod warunkiem że ekspozycja jest dobrze zaprojektowana, logo pozostaje czytelne, a sponsor otrzymuje odpowiednio szerokie prawa poza samą koszulką. Wycena musi więc uwzględniać nie tylko wielkość powierzchni, ale również jej położenie.

Na szczęście w Krakowie jesteśmy w bardzo dobrej sytuacji. Logotyp, który znajduje się pod logo Superbet, jest bardzo dobrze wkomponowany, ma właściwy rozmiar i nie sprawia, że koszulka wygląda na przeciążoną. W przypadku Wisły ten układ prezentuje się bardzo dobrze. Klubowi mocno zależało na estetyce, dlatego cieszę się z finalnego efektu.
Mamy pełną świadomość, że dzielenie frontu koszulki na dwie marki to jednak dodatkowa możliwość pozyskania finansowania i taki ruch może zwiększyć komercyjną wartość koszulki. Dla nas najważniejsze w tej konfiguracji jest zachowanie kluczowej i najbardziej eksponowanej pozycji w tym układzie. Zarówno w Wiśle, Jagiellonii, a wcześniej także w Górniku Superbet pojawia się w górnej części koszulki. Ma to dla nas dodatkowe znaczenie w europejskich pucharach, ponieważ od fazy ligowej UEFA dopuszcza na froncie koszulki już tylko jednego sponsora.
Współpracujecie z pięcioma klubami w Ekstraklasie: Lechem Poznań, Jagiellonią Białystok, GKS-em Katowice, Wisłą Kraków i Wieczystą Kraków. Do tego dochodzi kilka najbardziej eksponowanych powierzchni na koszulkach. Czy taka skala jest już dla Superbet standardem i absolutnym minimum obecności w polskiej piłce, czy zbliżacie się do poziomu, przy którym kolejne umowy zaczynają ze sobą konkurować o uwagę?
Chcemy utrzymywać pozycję lidera i podtrzymać naszą dominację w Ekstraklasie. W ubiegłym sezonie mieliśmy sytuację bez precedensu, drużyny z logotypem Superbet na froncie koszulki zajęły kolejno miejsca 1,2,3 i 5. Nie znam w całej historii piłki nożnej, nie tylko w Polsce, takiej sytuacji, by jeden sponsor miał taką widoczność na koszulkach najlepszych drużyn w lidze. Dziś trzy zespoły z logotypem Superbet nadal walczą o fazę ligową europejskich pucharów i jest to dla nas prawdziwy powód do dumy.

Nie mamy narzuconego żadnego minimum. W nowy sezon Ekstraklasy również wchodzimy z czterema górnymi frontami i łącznie pięcioma Klubami. Znamy swoje możliwości, dlatego na obecnym poziomie nie obawiam się, że te umowy będą ze sobą konkurować o uwagę. Trzeba oczywiście brać pod uwagę czas zespołu, budżety i przestrzeń komunikacyjną, bo nie sztuką jest podpisać określoną liczbę kontraktów, a potem mieć problem, żeby te współprace odpowiednio wykorzystać. Nasza strategia jest jednak bardzo skrupulatnie zaplanowana, przemyślana i dopasowana do naszych możliwości.
Mamy znakomity zespół, który zasługuje na ogromne uznanie. W podsumowaniu ubiegłego sezonu naliczyliśmy łącznie 104 dni eventowe związane z naszymi dodatkowymi działaniami sponsoringowymi. Wykonaliśmy tytaniczną pracę, przejechaliśmy dziesiątki tysięcy kilometrów i byliśmy obecni przy wszystkich najważniejszych wydarzeniach związanych z naszymi Klubami. Wspólnie świętowaliśmy mistrzostwa, awanse i zdobyte puchary. Dzięki wszystkim tym działaniom budujemy partnerstwa, które są zauważalne, wiarygodne i realnie pracują na rzecz naszej marki.
Jak oceniacie obecne ceny sponsoringu piłkarskiego w Polsce? W Grecji, gdzie Superbet również mocno inwestuje, kwoty są kilkukrotnie wyższe. Czy Polska nadal jest rynkiem atrakcyjnym cenowo i jak porównujecie efektywność wydanej złotówki na rynkach, na których działacie.
Ceny sponsoringu piłkarskiego w Polsce określiłbym dziś jako po prostu uczciwe. Nie jest tanio, ale mam wrażenie, że w ostatnim czasie dojrzeliśmy jako rynek i wiele wcześniejszych oczekiwań zostało naturalnie zweryfikowanych. Nadal zdarza mi się otrzymać od jakiegoś klubu ofertę z przysłowiowego księżyca, ale na szczęście dzieje się to coraz rzadziej.
Nie porównywałbym jednak Polski i Grecji jeden do jednego, a już na pewno nie przez pryzmat wartości kontraktów sponsorskich. To dwa różne rynki, funkcjonujące w innych realiach regulacyjnych i biznesowych. W Polsce prywatni operatorzy mogą oferować zakłady wzajemne, natomiast internetowe gry kasynowe są objęte monopolem państwa. W Grecji licencjonowany operator może działać zarówno w obszarze zakładów sportowych, jak i innych gier online. To znacznie zmienia potencjał biznesowy pozyskanego klienta, a w konsekwencji również poziom możliwej inwestycji w sponsoring, który można racjonalnie uzasadnić.

Inna pozostaje też ciągle pozycja greckiego futbolu. Tamtejsze kluby od dawna regularnie występują w europejskich pucharach, w tym w Lidze Mistrzów. Olympiakos w 2024 roku wygrał nawet Ligę Konferencji, więc można uczciwie powiedzieć, że tamtejsze kluby mają prawo mieć też nieco większe wymagania.
Osobiście cieszę się, że działamy na tamtym rynku, bo obecność logotypu Superbet na koszulkach takich uznanych marek jak Panathinaikos, PAOK czy koszykarski Olympiakos jest zauważana i doceniana także w Polsce.
Straciliście Górnika Zabrze na rzecz STS-u, który według informacji rynkowych bardzo zabiegał o ten kontrakt. Żałujecie tej współpracy? Czy konkurencja między bukmacherami o najmocniejsze kluby zaczyna już podbijać ceny do poziomu, którego nie da się uzasadnić wynikami marketingowymi?
Myślę, że słowa „strata” i „żal” nie najlepiej pasują do tej sytuacji. W Zabrzu spędziliśmy pięć niesamowitych sezonów, zrealizowaliśmy wiele dobrych projektów i razem rozwinęliśmy się w naprawdę wielu obszarach. Dla przykładu, gdy zaczynaliśmy naszą przygodę w Górniku i robiliśmy pierwsze strefy dla kibiców, wokół nas był niemal pusty plac. Dziś przed każdym meczem wokół stadionu powstaje małe miasteczko marketingowe, a kibice gromadzą się tam na długo przed pierwszym gwizdkiem. To był bardzo dobry czas dla obu naszych marek i bardzo doceniamy to wszystko, co razem zbudowaliśmy i gdzie dzisiaj jesteśmy.
W poprzednim sezonie nasza konkurencja nie miała żadnego klubu z logotypem na froncie koszulki w Ekstraklasie. Przy skali ekspozycji Superbet było więc naturalne, że będzie szukała możliwości wejścia na którąś z najbardziej wartościowych powierzchni w lidze. My natomiast z każdym partnerem prowadzimy otwarte i szczere rozmowy i nie inaczej było w Zabrzu. Od dawna uczciwie rozmawialiśmy o tej sytuacji z zarządem oraz obecnym właścicielem i nie wchodząc w szczegóły finansowe, mogę dziś powiedzieć, że podjęliśmy dojrzałą i świadomą decyzję dobrą dla wszystkich stron. Mamy swoje jasno określone cele i konsekwentnie realizowaną strategię. Nie podejmujemy decyzji pod wpływem emocji i nie bierzemy udziału w niezdrowych licytacjach.
Nasze relacje z Górnikiem były bardzo dobre przez cały okres współpracy i takie pozostały. To wielki Klub z silną marką i wyjątkową społecznością kibiców. Życzymy Górnikowi jak najlepiej, niezależnie od tego, z jakim logotypem na koszulce będzie występował.
Polecane
Komentarze
O kurwa, ale bół cupska bettersikow i betfanow, no wasz budzet to 3 tys złotych na pol roku, a oni moga tyle wydawac na benzyne na juniora. I jaka z tego korzysc? taka ze wy jestescie zerem z udzialem rynku 0.3% a oni zaraz beda liderem. Zalosni jestescie
Palenie amerykańskiej i …. ekhm innej kasy trwa w najlepsze.
Możecie nawet zrobić 208 dni eventowych. Karma kiedyś dojdzie i do Superbetu.
Jaka karma, fundusz poteznej Grupy, gdzie rozwijaja sie w Brazylii, Grecji, Serbii ich dojedzie, czy kto? Wam to sie juz odkleja z tej frustracji, gracie w innej lidze, niz brandy jak Superbet, Betclic, czy STS za ktorymi stoja ogromne pieniadze.
Co oni są firmą eventową, czy internetowym bukmacherem? Że zrobili 104 eventy związane ze sponsoringiem? Wiem, że ich stać, ale to chyba syndrom zbyt dużego budżetu na rynek… Ciekawy jestem czy tam ktoś w tym dziale sponsoringu jest w stanie pokazać wpływ tych działań na aktywność graczy w firmie. Nie wiem, czy jest się czym chwalić że tak się przepala kasę. W środowisku marketingu sportowego już ludzie łapią się za głowę co oni robią i budzi to powoli politowanie…
Firmą zeby ciebie dupsko bolało, a nie eventowa
Superbetowi trzeba oddać, że ich logo na koszulkach zawsze wygląda zajebiście, ale to też ich zaangzowanie w to jest duze, bo wiem, ze przykladowo w Lechu bardzo im zalezalo by to zajebiscie wygladalo. Wiec maja duzy plus za to u mnie.
Naprawdę w Grecji jest aż o tyle drożej? Chyba tylko w tych top klubach, bo reszta to przecież totalny szrot.
Nie rozumiem tych eventów i stref kibica przed meczami. Jakby ucięli polowę wydatków na ten obszar ich wynik finansowy by nie drgną nawet o zlotówkę. Wyrzucone pieniądze w błoto.
Właśnie dlatego że nie rozumiesz, to Ty pracujesz na budowie, a Oni robią biznes…
A ja się tu nie zgodzę. W Zabrzu często ich mieliśmy pod stadionem i zawsze fajnie było wziąć udział w jakiejś ich aktywności. Teraz STS już nie robi takich rzeczy więc uważam że tymi rzeczami też w jakiś sposób trafiają do głów kibiców
Przecież połowa ludzi na tych strefach to dzieciory. Nie wiem jaką korzyść mają firmy z takich działań. Wpływ na fakt postawienia zakładu u bukmachera marginalny.