Armenia pokazuje, jak walczyć z szarą strefą. Polska może brać przykład
Armenia od 8 lutego 2027 roku chce skuteczniej blokować strony internetowe nielegalnych operatorów hazardowych. Nowe przepisy mają przerzucić techniczną odpowiedzialność na operatorów telekomunikacyjnych, a równolegle ograniczyć reklamy zagranicznych firm bez armeńskiej licencji. To kolejny etap przebudowy rynku, który obejmuje już również blokady płatności i centralny system monitorowania zakładów.

Telekomy mają odciąć dostęp
Armeński State Revenue Committee przygotował zmiany w ustawie o regulacji działalności hazardowej oraz powiązanych przepisach. Nowe mechanizmy mają zacząć obowiązywać 8 lutego 2027 roku.
Najważniejsza zmiana dotyczy blokowania stron oferujących zakłady online i loterie bez armeńskiej licencji. Dostęp do takich serwisów ma być ograniczany za pośrednictwem operatorów telekomunikacyjnych. Władze chcą również utrudnić reklamowanie nielegalnych firm w armeńskiej przestrzeni internetowej.
Komitet podkreśla, że przepisy nie mają ograniczać legalnej działalności. Ich celem jest ochrona licencjonowanego rynku, poprawa skuteczności systemu zezwoleń i ograniczenie przewagi zagranicznych operatorów, którzy docierają do klientów bez lokalnej kontroli.
Państwo chce widzieć każdy zakład
Blokada domen jest tylko jednym elementem większej reformy. W lutym 2026 roku armeński parlament przyjął zmiany tworzące jeden cyfrowy system nadzoru nad rynkiem. Infrastruktura ma łączyć operatorów online i naziemnych, dostarczać państwu informacji w czasie rzeczywistym oraz obejmować zakłady, wpłaty, wygrane i straty.
Wdrożenie systemu pozwoli państwu otrzymywać scentralizowane informacje o wszystkich transakcjach w branży, w tym zakładach, wygranych i stratach.
Tak mówił Rafael Gevorgyan, wiceprzewodniczący armeńskiego State Revenue Committee. Problem, który ma rozwiązać system, jest konkretny: urząd nie dysponuje jeszcze pełnymi danymi o aktywności rynku, a cyfryzacja nadzoru pozostaje niewystarczająca.
Operator centralnej infrastruktury został wybrany w otwartym przetargu. W sierpniu 15-letni kontrakt otrzymała maltańska firma technologiczna Random Systems International. Według planu system ma zostać uruchomiony i zoptymalizowany do stycznia 2027 roku, czyli jeszcze przed wejściem w życie nowych zasad blokowania stron.
Najpierw banki, teraz domeny
Armenia zaczęła od odcinania finansowego tlenu. W maju władze skierowały uwagę na płatności do nielegalnych operatorów. Armeńskie banki i instytucje finansowe mają blokować transfery związane z firmami bez licencji, w tym transakcje oznaczone kodem MCC 7995, używanym globalnie do klasyfikowania usług hazardowych.
Obsługa płatności ma pozostać dostępna dla operatorów działających na podstawie armeńskiego zezwolenia. Równolegle licencjonowane firmy mają wdrażać obowiązki AML i KYC oraz narzędzia ochrony graczy.
To część większego zaostrzenia warunków. Od lipca 2025 roku Armenia stosuje 10-procentowy podatek od obrotu działalności hazardowej, a w 2026 roku przyjęła kolejne rozwiązania dotyczące monitorowania i ograniczania dostępu do gry.
Ochrona graczy i ryzyko czarnego rynku
Wcześniejszy pakiet zmian obejmował również narzędzia samowykluczenia, ograniczenia udziału wybranych grup społecznych oraz propozycję limitu strat na poziomie 20 proc. rocznego dochodu gracza. W parlamencie argumentowano, że państwo musi dać osobom uzależnionym możliwość rzeczywistego odcięcia się od gry.
Obywatele, którzy nie chcą już grać, muszą móc nacisnąć ten przycisk, zablokować swoje konto i nie mieć już możliwości gry.
Ten kierunek spotkał się jednak z ostrzeżeniami branży. National Association of Gaming Operators wskazywało, że zbyt restrykcyjne ograniczenia mogą wypchnąć część graczy do zagranicznych serwisów działających poza kontrolą państwa. W takim scenariuszu użytkownik traci dostęp do narzędzi ochrony, a regulator traci dane o jego aktywności.
Armenia zamyka kolejne furtki
Yerevan nie próbuje już walczyć z szarą strefą jednym narzędziem. Najpierw ograniczył płatności, następnie buduje centralny system danych, a teraz przygotowuje blokowanie domen przez telekomy. Do tego dochodzą restrykcje reklamowe oraz wymagania nakładane na licencjonowanych operatorów.
Największym testem będzie praktyka. Sama blokada adresu nie zatrzyma operatora, który szybko zmieni domenę. Armenia chce więc połączyć blokowanie, kontrolę banków, monitoring transakcji i ograniczenie reklamy w jeden system. Dopiero wtedy okaże się, czy reforma rzeczywiście zamknie nielegalnym platformom drogę do armeńskiego gracza, czy tylko zmusi je do kolejnej rundy ucieczki.
Polecane